Od kocy i karmy do 200 uratowanych zwierząt...

Data dodania: 2018-08-25

Rozmowa z Anną Sztender, pracującą na etacie mamą 2 dzieci, a po godzinach fundatorką i prezesem fundacji non-profit: Mam Kota na Punkcie Psa z Czechowic-Dziedzic.

 

Skąd pomysł na założenie fundacji dla
zwierząt?

Od najmłodszych lat bardzo lubię zwierzęta. Po 3 miesiącach wolontariatu w Schronisku Reksio w Bielsku-Białej wiedziałam, że kiedyś założę swoją organizację, której statutowym celem będzie ochrona zwierząt. Aby skuteczniej
pomagać, potrzebne mi było konkretne narzędzie i tym właśnie jest moja fundacja. Dzięki niej mogę zmieniać los wielu zwierząt, w tym nie tylko bezdomnych, ale także tych źle traktowanych przez właścicieli.

Wydawać by się mogło, że w Polsce jest wielu miłośników zwierząt. Czy jest aż tak źle?

Mimo, że wg. CEBOS 93 % Polaków deklaruje sympatię wobec zwierząt, to nadal w naszym kraju trzymane są psy na łańcuchach, okrutnie zabijanie nowonarodzone kocięta i szczenięta, a schroniska pękają w szwach od porzuconych psów i kotów. Bardzo często, to takie organizacje jak moja, są jedyną deską ratunku bo zaangażowanie przynosi skuteczne rozwiązania. Jest to temat, który z pewnością wymaga jeszcze wiele zmian w mentalności i świadomości Polaków.

Czy zwierzęta są chronione polskim prawem?

Zwierzę jest istotą żyjąca, zdolną do odczuwania cierpienia jak i przyjemności. Wedługustawy o ochronie zwierząt, człowiek powinien je szanować, chronić i właściwie się opiekować. Od 19 kwietnia 2018 r. obowiązują znowelizowane przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Mają one zapobiec znęcaniu się nad zwierzętami oraz ich bestialskiemu uśmiercaniu. Ustawa przede wszystkim zwiększyła kary za nieuzasadnione ustawowo zabijanie zwierząt i za znęcanie się nad nimi z dwóch do trzech lat pozbawienia wolności. Jeśli czyny te dokonywane są ze szczególnym okrucieństwem, maksymalny wymiar kary wynosi wtedy 5 lat pozbawienia wolności. Nowością jest obligatoryjnie orzekania przez sąd nawiązki dla sprawcy, który popełnił czyny zabronione związane ze znęcaniem się nad zwierzętami na rzecz organizacji zajmującej się ochroną zwierząt. Jej wysokość wynosić może od 1000 zł do nawet 100.000 zł.

Jak działasz w praktyce?

Moja organizacja, począwszy od nazwy, jest trochę nietypowa. Nie chciałam powielać rozwiązań innych, ale stworzyć coś autorskiego, coś co jest wynikiem moich obserwacji i przemyśleń, a także umiejętności. Nasze działania skupiają się na bezpośredniej pomocy zwierzętom. Interweniujemy w przypadku niehumanitarnie traktowanych psów.
Prowadzimy także Przytulisko dla bezdomnych kotów. Dodatkowo, uświadamiamy społeczeństwo organizując akcje edukacyjno - adopcyjne. Pokazujemy piękno naszych czworonożnych przyjaciół prowadząc CAT TV
- serial o naszych kotach na naszej stronie na Facebooku.

Fragment CAT TV:

Czyli przykładowo - widząc psa na łańcuchu, wchodzisz na posesję i... no właśnie, co dalej?

Dostajemy zgłoszenia od mieszkańców, aby sprawdzić warunki życia psa i wykonujemy interwencje. Z reguły właściciele wpuszczają nas na posesję aby pokazać warunki bytowania psa. W przypadku ich odmowy, zwracamy
się o pomoc do Policji. Bardzo często właściciele są zaskoczeni lub zbulwersowani tym, że ktoś się ich “czepia”. Zawsze spokojnie rozmawiamy o tym co należy zmienić i z reguły właściciele wykonują nasze zalecenia.
Mamy na koncie wiele pięknych metamorfoz. Zdarzyło się nam też zabrać psa z posesji, podczas nieobecności właściciela, ponieważ przebywał bez opieki od paru dni w stanie zagrożenia zdrowia i życia. Sprawa ta trafiła do sadu, a my jesteśmy oskarżycielem posiłkowym.

Jesteś także mamą, jak łączysz pracę etatową, życie rodzinne i swoją pasję - pomaganie zwierzętom?

Mam dwie córki, które także pomagają zwierzętom. Prawie cała rodzina jest w jakiś sposób zaangażowana w pomoc. Czasem bywa trudno bo ochrona zwierząt w Polsce jest na bardzo niskim poziomie. Jest ciężko bo jest coraz więcej spraw i próśb o pomoc, a czasu tyle samo co 2 lata temu. Skupiam się jednak na celu, a resztę po prostu temu podporządkowuję. Naszym hasłem jest: "kochamy = działamy", a jeżeli się kocha, to czas zawsze się znajdzie. W Fundacji pracują także wolontariusze, nie jest ich dużo ale są zaangażowani i cenni. W przypadku różnych projektów współpracuje także z osobami spoza Organizacji oraz instytucjami.

Ile adopcji zwierząt udało Ci się przeprowadzić?

Przez 4 lata udało się uratować około 200 zwierząt. Adopcje to największa część tej pomocy. Dla jednego, starszego psa ze schroniska, o imieniu Sonar, szukaliśmy domu aż 2 lata. Używaliśmy wielu kreatywnych rozwiązań, wszędzie gdzie mógł być promowany to był, media, koncerty, festyny, mecze piłkarskie itd. I kiedy traciliśmy już dla niego dom tymczasowy ‒ w ostatnim możliwym momencie -udało się! Jak w hollywodzkim filmie. Niemałym, ale równocześnie zaskakującym, było znalezienie domu dla Jutrzenki - ślepej małej kotki z wyłupanym okiem, podrzuconej przez kogoś pod bramkę.

W jaki sposób można Ci pomóc?

Dla mnie największym problemem jest proszenie o pieniądze. Nie jest to przyjemne, ale prawda jest taka, że potrzeby są ogromne. Sami płacimy za czynsz i media, aby utrzymać nasze Przytulisko dla kotów. Do tego dochodzą koszty jedzenia, żwirek... niektóre kotki trzeba leczyć... Dlatego, można pomóc finansowo czy rzeczowo. A ja mogę podziękować w imieniu tych istot, które nie potrafią mówić i same się bronić.

Rozmawiała: Anna Koczur 

Podziel się na:

Najpopularniejsze:


AKTUALNY MAGAZYN

WSZYSTKIE MAGAZYNY


NASZ BLOG

Jestem Ambasadorem Marki